Prąd nam padł. Ale tylko jedna faza. Paradoksalnie pracowałam wtedy i tylko było jakieś krótkie piknięcie upsa i filtry z akwarium miały małą czkawkę. A potem się okazało, że nic nie działa w połowie domu, włącznie z lodówkami.
Całe szczęście odległość do najbliższego działającego gniazdka nie przerosła zasięgu naszych przedłużaczy.
Myśmy się na prysznic przy świecach nie załapali, bo już zdążyli naprawić, ale dzieci mówiły, że fajne 😉

